Jednak dużym minusem (z dłuższej perspektywy zabawy wiem co mówię) będzie krótki czas pracy an baterii (samochodowy 2h, Garmin oko 18h) wodoszczelność (samochodowa strach na mały deszcz wystawić)
Co do deszczu to się zgodzę, co do baterii, nie do końca - nawigacja samochodowa zapewnia 2 godziny ciągłej pracy, ale nikt chyba nie chodzi wgapiony w ekran odbiornika przez cały czas keszowania, ja włączam go tylko wtedy, gdy zbliżam się do celu, albo chcę sprawdzić kierunek, przez co starcza na cały dzień. Poza tym odbiornik, o ile nie chodzi non stop, łącznie może pochodzić dłużej niż dwie godziny, nawet z działającym programem zwiększającym jasność ekranu.
Jeżeli masz ograniczony budżet, to samochodowy gps może być (według mnie) dobrym rozwiązaniem, tylko:
a) musisz trochę poczatować na okazję, żeby nie kupić byle czego.
b) szukaj nawigacji z systemem Windows CE i chipsetem SirfStar III, bo tylko taki model będzie przydatny z punktu widzenia geokeszera.
c) niestety będziesz musiał się trochę zainteresować specyfiką oprogramowania i systemem operacyjnym swojego odbiornika, żeby go odblokować celem wgrania dowolnego oprogramowania, a na pewno będziesz go potrzebował.
d) prawdopodobnie spędzisz sporo czasu, szukając odpowiedniego oprogramowania. Nawigacje samochodowe teoretycznie nie są przewidziane do współpracy z innym oprogramowaniem niż producenta, więc na jednym modelu będzie działał jakiś program albo jego konkretna wersja, a na drugim już nie. Mi np. do dzisiaj nie udało się odpalić przeglądarki tak, aby przeglądać na nim pliki html z opisami keszy. Zamiast tego przez kopiuj/wklej przenoszę je do notatnika i zapisuję w urządzeniu, bo tam też mam notatnik.
Ja też całkiem niedawno zaczynałem mając zerową wiedzę o GPS-ach, na szczęście miałem sporo czasu w wakacje i mniej więcej w tydzień to wszystko ogarnąłem, najdłużej zeszło mi się na czatowaniu na okazję, żeby kupić coś porządnego na allegro. W chwili obecnej zrobiłem ze swojej nawigacji takie pocketPC - oprócz różnych programów i własnoręcznie robionych map do nawigacji mogę odtwarzać filmy, muzykę, czytać pdf-y, przeglądać zdjęcia, grać w gry, mam nawet arkusz kalkulacyjny, choć raczej jako ciekawostkę
Gdybym mógł sobie pozwolić, to pewnie sprawiłbym sobie lepszy odbiornik ze względu na wspomniany deszcz i HTML, do którego na razie nie mam szczęścia, ale nie żałuję i nawet przy zakupie porządnego turystycznego Garmina mojej starej samochodówki się nie pozbędę, choćby po to, żeby czytać PDF-y w plenerze i odtwarzać muzykę w warunkach polowych, bo głośnik jest naprawdę niezły ;P Na taniego Garmina na pewno bym jej nie zamienił, ale tutaj dużo do powiedzenia mają osobiste preferencje i musisz sam zdecydować, co Ci bardziej odpowiada; mnie ujęła wolność w wyborze oprogramowania i dodatkowe funkcje pocketPC, które przy okazji zyskałem, choć początkowo nie myślałem o tym. Generalnie przekształcenie nawigacji samochodowej w narzędzie do geokeszingu to opcja dla wytrwałych i gotowych na poszerzenie wiedzy, szukanie informacji w internecie, czytanie manuali i grzebanie w oprogramowaniu. Możesz mieć też szczęście i trafić na taki model, że wszystko poinstalujesz i ustawisz w nim szybko i bezboleśnie, spotykałem się z takimi wypowiedziami na forach, ale nie stawiałbym na to.