Strona 2 z 4
: czwartek 14 maja 2009, 23:30
autor: ted69
toczygroszek pisze:Jaskinie to polecam w Górach Bukowych i koło Aggteleku
Aggtelek i Domice zwiedzalem i to wielokrotnie
A G. Bukowe na przelomie wrzesnia i pazdziernika sa po prostu niesamowite.
: czwartek 14 maja 2009, 23:34
autor: toczygroszek
A jednak piwniczki winne w Egerze maja coś, czego nie ma w Górach Bukowych ani Miskolcu. Wino

: piątek 15 maja 2009, 00:45
autor: nemrodek
ponieważ większość postów jest OT przenoszę do Hyde Parku
a Tokaj tez lubię

: piątek 15 maja 2009, 04:06
autor: Hern
: piątek 15 maja 2009, 08:32
autor: kwieto
toczygroszek pisze:A jednak piwniczki winne w Egerze maja coś, czego nie ma w Górach Bukowych ani Miskolcu. Wino

Oj, chyba dawno w Egerze nie byłeś.
To jest "Cepeelia", nastawiona na turystów, a wino... no cóż, tanie wino też powinno trzymać pewien poziom :")
Paradoksalnie większa trafialność jest w samych górach, tylko trzeba trochę poszperać. Problemem jest też to, że tak jak u nas wszyscy kiedyś chcieli mieć "daczę", tak na Węgrzech chcieli mieć piwniczkę - w związku z tym teraz są ich setki w małych mieścinach, a właściciela można znaleźć przy co dwudziestej. I np. kupując 12l wina danego gatunku zabierasz mu 15% rocznej produkcji :"P
Niezłe było zderzenie klimatów Tokajsko-Egerskich, czyli zatęchłych piwnic i właścicieli, nabierających wino zasysając je do zbiorniczka umieszczonego na końcu długaśnej rurki, z klimatem gruzińskim - tam żeśmy zostali postawieni w hali produkcyjnej, przed ordynarną, stalową beką o pojemności c.a. kilkudziesięciu tysięcy litrów, a następnie gość w gumiakach podstawił pod ową bekę wiaderko, dwa kieliszki i.... odkręcił zawór ;")
: piątek 15 maja 2009, 08:33
autor: kwieto
Wszyscy wiedzą, że australijskie/nowozelandzkie wina to sikacze :"P
: piątek 15 maja 2009, 11:06
autor: picek
Hmmm z zakazem poruszania się na Węgrzech jest tak: w KAŻDEJ miejscowości rowerzyści to podstawa ruchu, mają swoje ścieżki, uliczki, prawie zawsze pierwszeństwo itd. Ale już zaraz za tablicą o końcu miejscowości są tablice "zakaz rowerów, furmanek i traktorów". Tam, gdzie byłem (tam już nie ma górek - na 80km zrobionych jednego dnia rowerem było 4m przewyższeń (!)), dokładnie to ta miejscowość: 47.32N 21.10E (Puspokladany, współrzędne idealni pokazują na świetny kemping;) ), jest tam 5 dróg wylotowych z miasta. Innych (nawet polnych) nie ma, bo wszędzie dookoła jest Puszta czyli teren bagienny, czasem osuszony na pola.
Do 2 skrzynek z 3 możliwych do zaliczenia rowerem nie mogłem się dostać przez zakazy na drogach. Do trzeciej wybrałem się drogą bez ograniczenia, przejechałem 42km i dojechałem do skrzyżowania z drogą główną. Do skrzynki miałem jakieś 7km, ale że droga główna z zakazem to zniesmaczony wróciłem...
Na Węgrzech na rowerze się jeździ albo po mieście albo na północy kraju (od granicy do Tokaju cały czas droga jest z zakazem dla rowerzystów ale jakieś 30+/-100m od drogi wije się ścieżka rowerowa...)
Na Węgrzech raz się da jeździć, raz nie... Niestety, tam, gdzie wypoczywamy z rodziną może i jeździć się da, ale keszować rowerem - nie.
: piątek 15 maja 2009, 20:00
autor: toczygroszek
Tanie wino jest dobre bo jest dobre i tanie - nie wiedziałeś o tym Kwieto?

W Egerze byłem 3 lata temu ostatnio i podoba mi się klimat.
Kurcze, na prawdę zaskoczyliście mnie tymi zakazami dla rowerów, widać miałem szczęście. Ale pamiętam też, że były tam czasami ścieżki rowerowe przy większych drogach. A z Tokaju do Egeru zrobiłem jednego dnia około 160 km, zapach wina dodawał mi sił

: piątek 15 maja 2009, 21:33
autor: shchenka
toczygroszek pisze:A jednak piwniczki winne w Egerze maja coś, czego nie ma w Górach Bukowych ani Miskolcu. Wino

Ale za to u podnóży pobliskich gór Matra są piwniczki - w Gyongyos.
Jeśli chodzi o piwniczki to polecam też Villany i Szekszard i Villany pod drugiej stronie Dunaju.
: piątek 15 maja 2009, 21:35
autor: shchenka
nemrodek pisze:Schenka - Europa to nie kraj

- pochwal się
Poza UE to chyba tylko w Szwajcarii i Norwegii znalazłem

: piątek 15 maja 2009, 23:30
autor: nemrodek
w Norwegi to nawet twój wpis widziałem

: sobota 16 maja 2009, 08:09
autor: kwieto
toczygroszek pisze:Tanie wino jest dobre bo jest dobre i tanie - nie wiedziałeś o tym Kwieto?

Wiesz, od większości Egerskich to ja wolę "Czarnego Niedźwiedzia" z Bardejova (wino porzeczkowe) :"P
Też jest tani, a przynajmniej jakoś smakuje (jak sok porzeczkowy) ;")
: sobota 16 maja 2009, 08:29
autor: ted69
A mnie sie przypomina bulgarskie, czerwone, wytrawne - nazywalo sie Monastyrsko Szuszukane - MNIAM MNIAM

: sobota 16 maja 2009, 09:12
autor: kwieto
W Rumunii można dostać białe wino likierowe o dźwięcznej nazwie "Lacrima lui Ovidiu" (w dosłownym tłumaczeniu: "Łza Ovidiusza".
I jest naprawdę niezłe, konfrotntowałem to kiedyś z jakimś europejskim winem likierowym ze średniej półki i trzymało podobny poziom.
Natomiast na półce czeka na lepsze czasy wino, którego opis kładzie mnie na łopatki:
"W porze wczesnej zimy, gdzy temperatura opadła poniżej -9 st C, w wyselekcjonowanych winnicach regionu Kakheti pieczołowicie zebrano i wyciśnięto całkowicie zmrożone winogrona odmiany Rkatsiteli.
Jedynie swobodnie spływający sok został sklarowany a następnie poddany fermentacji przez okres dwóch miesięcy.
Tak powstał pierwszy gruziński eiswein...."
Po takim opisie mam wątpliwości czy na pewno chcę spróbować tego wina :"P
: sobota 16 maja 2009, 17:20
autor: toczygroszek
to co wy tam za granicą chlejecie czy skrytek szukacie?
