Strona 2 z 4
: poniedziałek 01 września 2008, 10:14
autor: hipul
Z Polakiem jest sie jednak troche latwiej dogadac bo uzywamy tego samego jezyka

.
: poniedziałek 01 września 2008, 13:41
autor: nemrodek
patrząc na hostorię geocachingu we Włoszech i w Irlandii reviewer dla nowego kraju pojawia się przy ok 1000 skrzynek
: poniedziałek 01 września 2008, 20:37
autor: toczygroszek
Bas pisze:Najwyrazniej maja awersje do wszelkiej masci lopatek, chocby nawet ogrodowych. Moze sadza, ze ktos wykopie ta lopatka dół 1 x 1 x 1 metr?
Regulamin mówi o zakazie używania przyrządów kopackich, łopatka na zdjęciu sugeruje, że trzeba takowej użyć. No bo po co ktoś bierze ze sobą łopatkę, jeśli ukrywa skrzynkę np w dziupli? Trudno sie dziwić, że reviewer prosi o wyjasnienia.
Hipul i shchenka - nemrodek wyręczył mnie cześciowo w odpowiedzi, jest to wielce prawdopodobne, że 1000 skrzynek jest graniczne dla powołania reviewera w danym kraju. Ale nigdzie to oficjalnie podanie nie jest, więc to tylko domysły. Co do polskiego reviewera - tak, kwestia języka to dośc istotna sprawa, zwłaszcza gdy autor skrzynki zna tylko polski. Dobra znajomość rodzimego języka wydaje mi się dość ważna dla reviewera danego kraju. Ponadto dochodzi jeszcze znajomośc lokalnego środowska geocacherów, lokalnych warunków, prawa, obyczajów itd. Ponadto powinno być większe zainteresowanie skrzynkami we własnym kraju - np niektóre są od miesięcy raportowane jako zniszczone, autor nie loguje się od pół roku, a skrzynki dalej straszą. Tu sie pojawia rola reviewera, aby skontaktowac się z właścicielem i w razie braku odpowiedzi takie widmo zarchiwizować. Taki gospodarz domu, czy jak kto woli "geocieć"

: poniedziałek 01 września 2008, 21:28
autor: hipul
toczygroszek pisze:No bo po co ktoś bierze ze sobą łopatkę, jeśli ukrywa skrzynkę np w dziupli?
Moze wlasnie dlatego, ze ukrywa ja w wykopanym przez siebie dolku? :-]
To przeciez podobno nie jest zabronione.
: poniedziałek 01 września 2008, 22:07
autor: toczygroszek
Saperka wzbudziła tylko czujność reviewera (co mnie nie dziwi) i po wyjaśnieniu problemów już nie było.
Przyznam się, że jestem nieco zaskoczony rozwojem wątka. Nasłuchałem się wcześniej różnych ogólnikowych negatywnych opinii na temat czeskich reviewerów i trochę się do nich uprzedziłem. Teraz widzę, że chyba niesłusznie. Ale wątek pozostaje cały czas otwarty.
: poniedziałek 01 września 2008, 22:13
autor: ted69
toczygroszek pisze:Nasłuchałem się wcześniej różnych ogólnikowych negatywnych opinii na temat czeskich reviewerów i trochę się do nich uprzedziłem.
Przez wiele lat Czesi nie mogli nam zapomniec "bratniej pomocy" w 1968 roku. Jeszcze w latach 80 ostrzegano by po nocy po czeskich miastach nie chodzic samotnie i nie chwalic sie tym ze sie jest Polakiem. Mozliwe, ze ci reviewerzy czescy ktorzy niechetnie traktuja polskich geocacherow to sa jakies pozostalosci po tamtych czasach ("bo w Polsce gina TB" i tym podobne opinie)
: poniedziałek 01 września 2008, 22:16
autor: kwieto
ted69 pisze:Przez wiele lat Czesi nie mogli nam zapomniec "bratniej pomocy" w 1968 roku.
Jeszcze zależy którzy - spotkałem się z opinią pt: "nie mamy wam za złe, gdyby nam kazano, zrobilibyśmy dokładnie to samo"
: poniedziałek 01 września 2008, 22:19
autor: kwieto
shchenka pisze:No ale przecież to ja wiem gdzie i kiedy mogę być i to ma się nijak do miejsca zamieszkania. Mogę pracować w innym mieście, odbywać regularne podróże służbowe w różne miejsca, albo odwiedzać regularnie rodzinę w jeszcze innym mieście. Co ma do tego moje miejsce zamieszkania ? No i jak to się ma do poszanowania mojej prywatności ?
Tu właśnie wychodzi problem braku polskiego reviewera.
Z tego co zauważyłem, w innych krajach mieszkańcy nie przemieszczają się tak intensywnie jak u nas (innymi słowy mniej traumatyczny jest "syndrom weekendu").
A co za tym idzie, przypuszczam, że domyślnie przyjmuje się, iż operujesz głównie w okolicy miejsca zamieszkania.
: poniedziałek 01 września 2008, 22:20
autor: toczygroszek
Hmm, ale czy myślisz, że tu wchodzą w grę jakieś animozje narodowe? No i czy faktycznie zauważyłeś, by była jakaś niechęć czeskich reviewerów do polskich geocacherów? Jak na razie z tego co piszą tu ludzie nic nadzwyczajnego nie wyszło, jedyne co mam do zarzucenia czeskim reviewerom to właśnie to, że niezbyt się przejmują istniejącymi już skrzynkami, ale czy to wynika z niechęci? Nie wiem, ale chciałbym się dowiedzieć jak to na prawdę jest.
: poniedziałek 01 września 2008, 22:23
autor: ted69
Jesli ktos mieszka np na Podlasiu a bedac na wczasach zaklada skrzynke w Karkonoszach, to malo prawdopodobne ze bedzie w miare szybko (np w miesiac) reagowal na uwagi ze skrzynka potrzebuje serwisu.
Dlatego to ze reviewer zwraca na to uwage wydaje mi sie normalne. Przeciez nie ma na GC formalnie zakazu zakladania skrzynki w odleglosci np ponad 200 km od miejsca zamieszkania ale wymagana jest informacja, jak autor skrzynki przewiduje ja serwisowac.
: wtorek 02 września 2008, 00:12
autor: shchenka
ted69 pisze: Przeciez nie ma na GC formalnie zakazu zakladania skrzynki w odleglosci np ponad 200 km od miejsca zamieszkania ale wymagana jest informacja, jak autor skrzynki przewiduje ja serwisowac.
No właśnie. Reviewerowi powinna wystarczyć informacja że mam możliwość i zamiar serwisować skrzynkę w danym miejscu, a moje miejsce zamieszkania ma się do tego nijak (jak już pisałem, ale wtedy toczygroszek się wpienił).
: wtorek 02 września 2008, 00:14
autor: shchenka
kwieto pisze:Z tego co zauważyłem, w innych krajach mieszkańcy nie przemieszczają się tak intensywnie jak u nas (innymi słowy mniej traumatyczny jest "syndrom weekendu").
A co za tym idzie, przypuszczam, że domyślnie przyjmuje się, iż operujesz głównie w okolicy miejsca zamieszkania.
Bo ja wiem, w mniej zaludnionych rejonach Europy ludzie potrafią przejechać kilkaset kilometrów, żeby dostać się do kina albo na basen (albo do sklepu nawet).
Tak samo "domki letnie" to też nie jest typowo Polska specyfika. Myślę, że to raczej kwestia braku zaufania, albo oceniania przez reviewera innych swoja miarą. A każdy prowadzi przecież jakiś trochę inny tryb życia.
: wtorek 02 września 2008, 00:19
autor: shchenka
toczygroszek pisze:Hmm, ale czy myślisz, że tu wchodzą w grę jakieś animozje narodowe?
Moim zdaniem czeski reviewer jest równie dobry jak niemiecki czy polski i nie ma się co tu czepiać narodowości.
: wtorek 02 września 2008, 07:48
autor: hipul
shchenka pisze:Moim zdaniem czeski reviewer jest równie dobry jak niemiecki czy polski i nie ma się co tu czepiać narodowości.
Nie dorabiaj ideologii do tego

. Rownie dobry bylby pewnie i reviewer japonski. Nie zmienia to faktu, ze z Polakiem jest mi sie latwiej dogadac, zna lepiej polskie realia i srodowisko i nie oznacza to wcale, ze narod czeski czy niemiecki jest gorszy.
: wtorek 02 września 2008, 08:09
autor: kwieto
shchenka pisze:Tak samo "domki letnie" to też nie jest typowo Polska specyfika.
Nie, natomiast polską specyfiką jest posiadanie domku letniego w Bieszczadach, gdy samemu się mieszka np. w Gdańsku :")
Myślę że gdzie indziej owe domki letnie są po prostu bliżej miejsca zamieszkania. Ja to obserwuję na podstawie ruchu drogowego - nigdzie (może poza niektórymi regionami Niemiec) nie spotkałem się z tak intensywnym ruchem drogowym jak w Polsce.
Nawet w "szczycie sezonu urlopowego, na drogach przelotowych na początku czy na końcu weekendu. Owszem, wtedy gdzie indziej ruch też jest większy, ale nie aż tak duży jak u nas.
Stąd moje przypuszczenie, że po prostu mieszkańcy innych krajów mniej podróżują po swoich krajach, a co za tym idzie - dla nich skrzynka w odległości 200km od miejsca zamieszkania jest czymś nietypowym, wymagającym większej uwagi.
Na pytanie o sposób serwisowania nie ma co się chyba jeżyć - w końcu każdy może napisać "to moja sprawa" i wtedy efekt będzie taki, jakby zasada ograniczająca odległość skrzynek od miejsca zamieszkania nie istniała...
Jeśli taka zasada jest, to muszą być narzędzia służące do jako-takiego jej egzekwowania - takim narzędziem jest pytanie o sposób serwisu.
Mnie szczerze mówiąc szokują niektóre skrzynki z OC, zakładane tysiące kilometrów od miejsca zamieszkania, do tego z butnym "hurrra" w podtekście. Bo nie wierzę w sensowny serwis skrzynki oddalonej o 2000km od miejsca zamieszkania. Nawet jeśli ktoś bardzo często lata w dane miejsce.